W marcowym magazynie JazzPress pojawiła się recenzja płyty Metamorphoses. Album ten został również płytą tygodnia w Jazz Radio!

Solowy autorski album jest dla każdego muzyka wielkim wyzwaniem. Trzeba wziąć odpowiedzialność za wszystko, kompozycje, nagranie, brzmienie i wykonanie. Nawet na chwilę nie można schować się gdzieś w środku brzmienia zespołu. Dla skrzypków, szczególnie w Polsce to również oznacza zmierzenie się z legendarnym „Solo Violin” Zbigniewa Seiferta. Choć to porównanie zupełnie bez sensu, to jednak solowe nagranie Seiferta pozostaje wzorcem gatunku.

Jedna z kompozycji Mateusza Smoczyńskiego – „Midnight Psalm” inspirowana jest kompozycją Seiferta „Evening Psalm”, którą całkiem niedawno Mateusz Smoczyński nagrał w towarzystwie kolegów z zespołu Atom String Quartet na płycie w całości poświęconej Seifertowi. Kompozycja miała swoją premierę na płycie „Solo Violin” Seiferta.

Mateusz Smoczyński pozostaje od lat najciekawszym i najbardziej aktywnym polskim skrzypkiem – jego autorskie projekty – kwintet i New Trio, Atom String Quartet i do niedawna Turtle Island Quartet, a także wiele projektów niekoniecznie jazzowych z pewnością wypełniają dokładnie kalendarz. Jakimś cudem znalazł się czas na skomponowanie, wymyślenie i nagranie albumu solowego.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten album, pomyślałem, że nie ma w nim pasji, unikalnego rodzaju muzycznej energii, za którą uwielbiam wszystko, co w swoim życiu nagrał Zbigniew Seifert. To jednak nie jest wada, Coltrane skrzypiec mógł być tylko jeden, a wszelkie próby naśladowania stylu Seiferta, zawsze będą tylko naśladownictwem. Słowo Pasja, jest oczywiście nieprzypadkowe, taki tytuł – „Passion” nosi jednak z najważniejszym płyt Seiferta.

Mateusz Smoczyński ma jednak swój własny pomysł, brzmienie skrzypiec uzupełnia nieczęsto wykorzystywanym instrumentem – skrzypcami barytonowymi. Jego własna, czteroczęściowa sonata skrzypcowa to kompozycja, którą będzie mógł grać zarówno w jazzowych klubach, jak i salach goszczących muzyków klasycznych. Tytułowa sonata nie będzie jazzowym standardem, jednak pokazuje, że Mateusz Smoczyński sięga po inspiracje nie tylko do dorobku Zbigniewa Seiferta i tym samym Johna Coltrane’a, ale nie są mu też obce klasyczne skrzypcowe kompozycje.

Wielu muzyków nagrywających solo wpada w pułapkę wirtuozerii i technicznych popisów, dostrzegając w samodzielnej pracy brak formalnych i przestrzennych barier dla swoje wirtuozerii. Mateusz Smoczyński skutecznie omija te zwykle zabijające muzyczne emocje możliwości popisania się własnymi umiejętnościami. To, że potrafi na skrzypcach zagrać wszystko, jest niemal oczywiste, jednak nie zawsze trzeba to pokazywać. Tylko w ten sposób można stworzyć muzykę, która spodoba się większej ilości słuchaczy, niż tylko początkującym skrzypkom i garstce osób potrafiących docenić techniczną biegłość.

„Metamorphoses” to album doskonale napisany i zagrany, jedna z tych płyt, która mimo prostej formy sprawi radość i będzie stanowiła zagadkę za każdym razem, kiedy po nią sięgniecie. Kolejna doskonała pozycja w dyskografii wielkiego muzyka.

Rafał Garszczyński

JazzPress (03/2018)

X