Ukazała się recenzja z festiwalu Zbigniew Seifert in Memoriam, na którym m.in. Mateusz Smoczyński wykonał wraz z Joachimem Kuhnem, Bronisławem Suchankiem, Januszem Stefańskim i Orkiestrą Krakowskiej Filharmonii pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza koncert jazzowy Zbigniewa Seiferta.


7 listopada publiczność zjechała do podziemi kopalni wielickiej, by w sali „Haluszka” wysłuchać kolejnej porcji utworów Seiferta. Wszyscy muzycy: Jarczyk, Zbigniew Wegehaupt, Stefański zagrali znakomicie, ale rewelacyjnie wypadł najmłodszy: Mateusz Smoczyński. Słusznie spośród polskich skrzypków Stefański zaprosił właśnie jego: to artysta, który w muzykę Seiferta wszedł chyba głębiej niż jakikolwiek inny. Słuchając, z jakim zapamiętaniem i wirtuozerią gra Spring On the farm, Kilimanjaro i Turbulent Plover, jak świadomie „pod Seiferta” umiał zbudować swój utwór Mister Zbiggy, a wreszcie jak odważnie i z sukcesem zmierzył się a cappella z Wieczornym psalmem, pomyślałem nagle, że oto narodził się nam w Polsce „Paganini” jazzowych skrzypiec!

Ta myśl śmiała ma swój background: 5 listopada w Filharmonii Krakowskiej im. Karola Szymanowskiego usłyszałem Smoczyńskiego po raz pierwszy w bardzo odpowiedzialnej roli: solisty w seifertowskim Koncercie jazzowym na skrzypce solo, orkiestrę symfoniczną i grupę rytmiczną, zaprezentowanym w Polsce po raz pierwszy. Ponieważ do wspomnianej książki Aneta Norek dołączyła płytę z pra-premierowym nagraniem tego utworu w Hanowerze w 1974 r., kiedy to na skrzypcach zagrał sam kompozytor, można było czynić porównani

Tylko jeden muzyk z ekipy z 1974 r., mianowicie pianista Joachim Kuhn zagrał Anno Domini 2009 w Krakowie – wielce inaczej, niż wtedy! Trzydzieści kilka lat temu był pod przemożnym wpływem McCoy Tynera, co jak wiemy bardzo odpowiadało Seifertowi. Dziś od tynerowskiego idiomu raczej odszedł, w stronę Jarretta i Cecila Taylora. Na miejscu Eberharda Webera na basie usłyszeliśmy Suchanka, a przy perkusji – Stefańskiego zamiast Daniela Humaira, a więc perkusję o wiele bardziej ekspresyjną. W Hanowerze grała orkiestra Rundfunkorchester Hannower pod batutą Mladena Guteshy, w Krakowie – orkiestra miejscowej Filharmonii pod batutą Bogdana Jarmołowicza. Moim zdaniem wersja krakowska okazała się lepsza, niż hanowerska! A Smoczyński zasłużył na gorące pochwały. Jarmołowicz też: niemało się natrudził, by móc sprawnie poprowadzić ten utwór, ma on bowiem fragmenty, jak sam stwierdził, niemożliwe do zagrania.


Recenzja Jazz Forum 1Recenzja Jazz Forum 2


Dostępne jest również wideo z koncertu:

httpvhd://www.youtube.com/watch?v=OnKxZtb_aXA

X