FacebookTwitter

Atom String Quartet – recenzja z koncertu w Tygmoncie.

By on Lut 25, 2010 | 0 comments

Na blogu Sergiusza Pinkwarta pojawiła się recenzja z koncertu Atom String Quartet w ramach Alechemik Jazz Festiwal. Mają po dwadzieściaparę lat i uprawiają dyscyplinę muzyczno-sportową, w której najbliższa konkurencja jest podobno w Nowym Jorku. Ale tamtego improwizującego na jazzowo kwartetu smyczkowego z Juliard School of Music nie znam i raczej mam małe szanse, by poznać osobiście, a nasz warszawski Atom String Quartet znam, lubię i od wczorajszego koncertu w klubie jazzowym Tygmont, mogę ze spokojnym sercem polecić każdemu miłośnikowi dobrej muzyki. Skrzypków jazzowych, w tradycji Stefana Grapellego, Jean-Luca Ponty, czy Michała Urbaniaka, zdarza się słuchać, choć zwykle są dodatkiem do “klasycznego” jazzowego zestawu perkusja+kontrabas+trąbka+saksofon. Dwóch jazzowych skrzypków o równorzędnych umiejętnościach i wyobraźni muzycznej, to już wydaje się niezwykłe. A jeśli...

Atom String Quartet – recenzja w styczniowym Jazz Forum.

By on Lut 12, 2010 | 0 comments

W styczniowym Jazz Forum ukazała się recenzja z pierwszego występu Atom String Quartet. Koncert odbył się 8 stycznia w Lokalu Użytkowym w Warszawie na ul. Brzozowej 27. Prawdziwie i jazzowo improwizujący kwartet smyczkowy? Nie wiem ile jest takich kwartetów na świecie, ale z pewnością bardzo mało. Kiedys wraz z Krzysiem Herdzinem zachwycaliśmy się zespołem Turtles Island (kwartet muzyków, którzy ukończyli nowojorską Juilliard School of Music) i chyba do dziś są oni najbardziej znanym tego typu zespołem. Kiedyś bez wahania zaryzykowałbym twierdzenie, że są najlepsi na świecie. Od kilku dni nie jestem już tego taki pewien. Jest juz polski jazzowy kwrtet smyczkowy – co najmniej tak dobry jak Turtles Island. Wszyscy są absolwentami warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego, wszyscy (!) wspaniale improwizaują. Niektóre nazwiska są już dobrze znane naszym jazzfanom. Atom String Quartet...

Recenzja festiwalu Zbigniew Seifert in Memoriam w Jazz Forum.

By on Gru 22, 2009 | 0 comments

Ukazała się recenzja z festiwalu Zbigniew Seifert in Memoriam, na którym m.in. Mateusz Smoczyński wykonał wraz z Joachimem Kuhnem, Bronisławem Suchankiem, Januszem Stefańskim i Orkiestrą Krakowskiej Filharmonii pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza koncert jazzowy Zbigniewa Seiferta. 7 listopada publiczność zjechała do podziemi kopalni wielickiej, by w sali „Haluszka” wysłuchać kolejnej porcji utworów Seiferta. Wszyscy muzycy: Jarczyk, Zbigniew Wegehaupt, Stefański zagrali znakomicie, ale rewelacyjnie wypadł najmłodszy: Mateusz Smoczyński. Słusznie spośród polskich skrzypków Stefański zaprosił właśnie jego: to artysta, który w muzykę Seiferta wszedł chyba głębiej niż jakikolwiek inny. Słuchając, z jakim zapamiętaniem i wirtuozerią gra Spring On the farm, Kilimanjaro i Turbulent Plover, jak świadomie „pod Seiferta” umiał zbudować swój utwór Mister Zbiggy, a wreszcie jak odważnie i z...

X