Na blogu Sergiusza Pinkwarta pojawiła się recenzja z koncertu Atom String Quartet w ramach Alechemik Jazz Festiwal.

Mają po dwadzieściaparę lat i uprawiają dyscyplinę muzyczno-sportową, w której najbliższa konkurencja jest podobno w Nowym Jorku. Ale tamtego improwizującego na jazzowo kwartetu smyczkowego z Juliard School of Music nie znam i raczej mam małe szanse, by poznać osobiście, a nasz warszawski Atom String Quartet znam, lubię i od wczorajszego koncertu w klubie jazzowym Tygmont, mogę ze spokojnym sercem polecić każdemu miłośnikowi dobrej muzyki.
Skrzypków jazzowych, w tradycji Stefana Grapellego, Jean-Luca Ponty, czy Michała Urbaniaka, zdarza się słuchać, choć zwykle są dodatkiem do „klasycznego” jazzowego zestawu perkusja+kontrabas+trąbka+saksofon. Dwóch jazzowych skrzypków o równorzędnych umiejętnościach i wyobraźni muzycznej, to już wydaje się niezwykłe. A jeśli do tego dodamy wiolonczelę (pełniącą – musimy to przyznać, w znacznej mierze funkcję kontrabasu) i niemal niewystępującą w tego typu muzyce – altówkę… Mamy w efekcie najbardziej „klasyczny” z klasycznych zestawów w historii muzyki – kwartet smyczkowy. Więcej >