Oficjalna strona skrzypka Mateusza Smoczyńskiego
Recenzje
Recenzja płyty “Simultaneous Abstractions” na stronie Polskiego Radia.
wrz 1st
Na stronie Polskiego Radia pojawiła się recenzja płyty “Simultaneous Abstractions”.
New Trio – co to za mało oryginalny pomysł na nazwę zespołu, no sami Państwo powiedzcie? Zapewne kolejny zespół stworzony przez pianistę uzupełnionego przez kontrabas i perkusję. Czyli powtórka z rozrywki. A jednak, krążek jest inny. Nawet bardzo. Po pierwsze, już same instrumenty, organy Hammonda, skrzypce i perkusja – tworzą trio o nowych możliwościach. Od czasu do czasu wychodzą takie “dziwactwa”. To dobrze. A jeszcze lepiej, że firmuje je dwóch braci Smoczyńskich, którzy do wspólnego muzykowania zaprosili rosyjskiego perkusistę Alexandra Zingera. W większości własne kompozycje i piękna “Naima” Coltrane’a. Wirtuozerska gra na skrzypcach Mateusza cieszy tym bardziej, że jest to człowiek, który jako jedyny w naszym kraju może stanąć do rywalizacji z Nigelem Kennedym. A gra Jana o całą długość dystansuje Karolaka. Pomysłowość, wykorzystywanie różnorodnych środków stylistycznych, wymiany, muzyczne rozmowy, długie, pokręcone solówki, dużo energii, momenty drapieżne i od czasu do czasu stonowane. Plus ciekawa, choć zbyt zachowawcza gra rosyjskiego gościa. Jeśli tak ma wyglądać gra New trio to rzeczywiście, nazwa wcale nie jest tak mało adekwatna jak mi się wydawało na samym początku.
Recenzja płyty Simultaneous Abstractions w najnowszym Jazz Forum.
maj 18th
“Muzycy graja tak emocjonalnie, solówki sa tak swietnie rozgrywane i rozwijane pod wzgledem energetycznym, ze czesto az brakuje po nich oklasków poruszonej publicznosci. To niezwykłe, ze tak zarliwie mozna grac w odizolowanym studiu! Naprawde niewiele jest płyt ze skrzypcowym jazzem, kazda wiec wydaje sie wazna, ale te nowa płyte Mateusza od razu stawiam w rzedzie z najbardziej znaczacymi.”
Całość recenzji dostępna w dalszej części wiadomości.
Atom String Quartet – recenzja z koncertu w Tygmoncie.
lut 25th
Na blogu Sergiusza Pinkwarta pojawiła się recenzja z koncertu Atom String Quartet w ramach Alechemik Jazz Festiwal.
Mają po dwadzieściaparę lat i uprawiają dyscyplinę muzyczno-sportową, w której najbliższa konkurencja jest podobno w Nowym Jorku. Ale tamtego improwizującego na jazzowo kwartetu smyczkowego z Juliard School of Music nie znam i raczej mam małe szanse, by poznać osobiście, a nasz warszawski Atom String Quartet znam, lubię i od wczorajszego koncertu w klubie jazzowym Tygmont, mogę ze spokojnym sercem polecić każdemu miłośnikowi dobrej muzyki.
Skrzypków jazzowych, w tradycji Stefana Grapellego, Jean-Luca Ponty, czy Michała Urbaniaka, zdarza się słuchać, choć zwykle są dodatkiem do “klasycznego” jazzowego zestawu perkusja+kontrabas+trąbka+saksofon. Dwóch jazzowych skrzypków o równorzędnych umiejętnościach i wyobraźni muzycznej, to już wydaje się niezwykłe. A jeśli do tego dodamy wiolonczelę (pełniącą – musimy to przyznać, w znacznej mierze funkcję kontrabasu) i niemal niewystępującą w tego typu muzyce – altówkę… Mamy w efekcie najbardziej “klasyczny” z klasycznych zestawów w historii muzyki – kwartet smyczkowy. Więcej >
Atom String Quartet – recenzja w styczniowym Jazz Forum.
lut 12th
W styczniowym Jazz Forum ukazała się recenzja z pierwszego występu Atom String Quartet. Koncert odbył się 8 stycznia w Lokalu Użytkowym w Warszawie na ul. Brzozowej 27.
Prawdziwie i jazzowo improwizujący kwartet smyczkowy? Nie wiem ile jest takich kwartetów na świecie, ale z pewnością bardzo mało. Kiedys wraz z Krzysiem Herdzinem zachwycaliśmy się zespołem Turtles Island (kwartet muzyków, którzy ukończyli nowojorską Juilliard School of Music) i chyba do dziś są oni najbardziej znanym tego typu zespołem. Kiedyś bez wahania zaryzykowałbym twierdzenie, że są najlepsi na świecie.
Od kilku dni nie jestem już tego taki pewien. Jest juz polski jazzowy kwrtet smyczkowy – co najmniej tak dobry jak Turtles Island. Wszyscy są absolwentami warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego, wszyscy (!) wspaniale improwizaują. Niektóre nazwiska są już dobrze znane naszym jazzfanom. Atom String Quartet występuje w składzie: Dawid Lubowicz i Mateusz Smoczynski – skrzypce, Michal Zaborski – altówka, Krzysztof Lenczowski – wiolonczela.
Akustyczny, bez żadnych wzmacniaczy i przystawek, zespół smyczkowy to jest coś niesłychanie oryginalnego! Dopiero rozpoczął karierę wspaniałym, owacyjnie przyjętym koncertem 8 stycznia br. w warszawskim klubie (Lokal Użytkowy, ul. Brzozowa 27). Usłyszeliśmy ciekawe, niespotykane i szlachetne brzmienie, precyzję wykonania, znakomite kompozycje i aranżacje. Więcej >
Recenzja festiwalu Zbigniew Seifert in Memoriam w Jazz Forum.
gru 22nd
Ukazała się recenzja z festiwalu Zbigniew Seifert in Memoriam, na którym m.in. Mateusz Smoczyński wykonał wraz z Joachimem Kuhnem, Bronisławem Suchankiem, Januszem Stefańskim i Orkiestrą Krakowskiej Filharmonii pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza koncert jazzowy Zbigniewa Seiferta.
7 listopada publiczność zjechała do podziemi kopalni wielickiej, by w sali „Haluszka” wysłuchać kolejnej porcji utworów Seiferta. Wszyscy muzycy: Jarczyk, Zbigniew Wegehaupt, Stefański zagrali znakomicie, ale rewelacyjnie wypadł najmłodszy: Mateusz Smoczyński. Słusznie spośród polskich skrzypków Stefański zaprosił właśnie jego: to artysta, który w muzykę Seiferta wszedł chyba głębiej niż jakikolwiek inny. Słuchając, z jakim zapamiętaniem i wirtuozerią gra Spring On the farm, Kilimanjaro i Turbulent Plover, jak świadomie „pod Seiferta” umiał zbudować swój utwór Mister Zbiggy, a wreszcie jak odważnie i z sukcesem zmierzył się a cappella z Wieczornym psalmem, pomyślałem nagle, że oto narodził się nam w Polsce „Paganini” jazzowych skrzypiec!
Ta myśl śmiała ma swój background: 5 listopada w Filharmonii Krakowskiej im. Karola Szymanowskiego usłyszałem Smoczyńskiego po raz pierwszy w bardzo odpowiedzialnej roli: solisty w seifertowskim Koncercie jazzowym na skrzypce solo, orkiestrę symfoniczną i grupę rytmiczną, zaprezentowanym w Polsce po raz pierwszy. Ponieważ do wspomnianej książki Aneta Norek dołączyła płytę z pra-premierowym nagraniem tego utworu w Hanowerze w 1974 r., kiedy to na skrzypcach zagrał sam kompozytor, można było czynić porównani
Tylko jeden muzyk z ekipy z 1974 r., mianowicie pianista Joachim Kuhn zagrał Anno Domini 2009 w Krakowie – wielce inaczej, niż wtedy! Trzydzieści kilka lat temu był pod przemożnym wpływem McCoy Tynera, co jak wiemy bardzo odpowiadało Seifertowi. Dziś od tynerowskiego idiomu raczej odszedł, w stronę Jarretta i Cecila Taylora. Na miejscu Eberharda Webera na basie usłyszeliśmy Suchanka, a przy perkusji – Stefańskiego zamiast Daniela Humaira, a więc perkusję o wiele bardziej ekspresyjną. W Hanowerze grała orkiestra Rundfunkorchester Hannower pod batutą Mladena Guteshy, w Krakowie – orkiestra miejscowej Filharmonii pod batutą Bogdana Jarmołowicza. Moim zdaniem wersja krakowska okazała się lepsza, niż hanowerska! A Smoczyński zasłużył na gorące pochwały. Jarmołowicz też: niemało się natrudził, by móc sprawnie poprowadzić ten utwór, ma on bowiem fragmenty, jak sam stwierdził, niemożliwe do zagrania.

